Siemano. Dzisiaj prawdziwa kobyła, za którą długo nie mogłem się zabrać. "Temporal" na winylu. Ostatnie wydawnictwo Isis, grupy, która porywała tłumy w niewiele mniejszym stopniu niż Sośnicka "Aleją Gwiazd" w Opolu. Co dostajemy? 3 dwunastocalowe winyle w jakiejś wersji kolorystycznej (ja mam zgniłozielono-szare rozbryzgi), na których jest 14 utworów. Dodatkowo mamy płytę DVD z wszystkimi pięcioma teledyskami grupy. Koniec? Nie. Jeszcze dostajemy Download Card, co by właściciel winyla nie miał gorzej niż właściciel CD i mógł sobie po wypaleniu słuchać muzyki w aucie. Oczywiście po wypaleniu płyty. I tu mamy kolejną niespodziankę. Ściągamy zawartość trzech winyli, która wchodzi na dwa CD-Ry, ale dostajemy jeszcze coś, czego nie ma na winylach, a co zapełni nam trzeciego CD-Ra. W cholerę materiału. Dobre podsumowanie działalności megagrupy.
